Data publikacji: Friday 5 May 2006
Każdy wspólnik spółki cywilnej wie, ile kłopotów sprawia ta forma prawna. Spółka cywilna nie jest odrębnym podmiotem, zatem nie może być właścicielem żadnego majątku, żadnej rzeczy. Nie będąc odrębnym podmiotem prawa, spółka nie może zawrzeć umowy ze wspólnikiem, np. go zatrudnić. Nie istnieje pojęcie „udziału” w spółce cywilnej, skutkiem czego wspólnik nie może go, np. sprzedać.
Niespodziewana kariera spółki cywilnej
Spółka cywilna jest mocno uproszczoną modyfikacją spółki jawnej. Wprowadzono ją do kodeksu cywilnego w czasach PRL, kiedy regulacja spółki jawnej z przedwojennego kodeksu handlowego nie obowiązywała. A jakaś forma spółki była potrzebna, by lud pracujący wsi mógł łączyć wysiłki w celu dalszego doskonalenia wypełniania społecznej funkcji żywienia narodu. (Lud pracujący miast spółek nie potrzebował, bo klasie robotniczej spółki były zbędne.) PRL-owski ustawodawca nie spodziewał się, że w latach 90. cały polski small business będzie działał w spółkach cywilnych!
Stało się tak dlatego, że jedyną alternatywną formą spółki drobnych przedsiębiorców była spółka jawna, niczym istotnym od spółki cywilnej się nie różniąca, za to podlegająca - w przeciwieństwie do niej - obowiązkowej rejestracji w prowadzonym przez sąd Rejestrze Handlowym, obecnie nazywanym Krajowym Rejestrem Sądowym. A rejestracja maleńkiej spółki jawnej podlega podobnym rygorom formalnym co spółki akcyjnej o wielomilionowym kapitale, jest droga (obecnie co najmniej 1500 zł na początek) i czasochłonna (trwa zwykle kilka tygodni). Trudno się dziwić, że nikt się nie wygłupiał, by zakładać spółkę jawną.
Wprowadzenie nowego kodeksu spółek handlowych w roku 2000 przyniosło małym przedsiębiorcom częściowe wybawienie : odtąd spółka jawna „może we własnym imieniu nabywać prawa, w tym własność nieruchomości i inne prawa rzeczowe, zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywana” (art. 8 §1 ksh), czyli stała się odrębnym podmiotem. W dodatku w nowym kodeksie znalazło się pojęcie „ogółu praw i obowiązków wspólnika”, który to „ogół” (potocznie: „udział”) można pod pewnymi warunkami sprzedać - dzięki czemu skład spółki jawnej da się zmienić bez karkołomnej prawniczej gimnastyki, koniecznej w spółce cywilnej.
Dla polskiej przedsiębiorczości spółka cywilna jest formą organizacyjną niemal zupełnie nieprzydatną. Zaś spółka jawna byłaby - w obecnej postaci kodeksowej - formą niemal doskonałą! Byłaby, gdyby nie biurokratyczny koszmar rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Krajowy Rejestr Sądowy i komu to służy
KRS nie jest instytucją bezsensowną i zbędną, jak Ewidencja Działalności Gospodarczej. Spełnia kilka bardzo ważnych funkcji. Przede wszystkim, wpis do KRS rozstrzyga, kto reprezentuje spółkę, czyli kto jest jej zarządem - co jest często przedmiotem sporów między wspólnikami. A przecież spółka jawna nie ma zarządu! Reprezentują ją zawsze sami wspólnicy. W dodatku „Prawa reprezentowania spółki nie można ograniczyć ze skutkiem wobec osób trzecich” - art. 29 §3 ksh. Innymi słowy, kwestia reprezentacji spółki jawnej jest dla jej kontrahentów jasna - nawet, gdy wspólnicy popadną w konflikt.
Drugim powodem, dla którego KRS jest instytucją niezbędną, jest zagadnienie osobowości prawnej. Powstanie osoby prawnej następuje w wyniku konstytutywnego aktu, którym jest właśnie wpis do KRS. W Rejestrze muszą być też odnotowane inne, oprócz „narodzin”, ważne wydarzenia z „życia” osoby prawnej, takie jak zmiana głównego udziałowca, zmiana siedziby, wreszcie upadłość czy rozwiązanie. A przecież spółki jawne nie mają osobowości prawnej! Dlatego nie ma powodu, by dla ich zawiązania konieczny był wpis do KRS. Spółki jawne mogą funkcjonować po prostu tak jak spółki cywilne, tyle że umowa spółki jawnej musiałaby zostać stwierdzona pismem pod rygorem nieważności.
KRS spełnia jeszcze jedną funkcję: dostępnego dla wszystkich źródła informacji o spółkach. Spółki kapitałowe składają obowiązkowo do Rejestru, do publicznego wglądu, sprawozdania finansowe, uchwały zgromadzeń itp. Ale spółka jawna nie jest spółką kapitałową, lecz osobową! Wspólnicy spółki jawnej odpowiadają za jej zobowiązania swoim prywatnym majątkiem. Kontrahenta spółki jawnej najbardziej interesuje wiarygodność finansowa samych wspólników, bo to z nich będzie ściągał swoje należności, jeśli ze spółki mu się nie uda. A wiedzy na ten temat w KRS nie znajdzie - czyli z jego punktu widzenia spółka jawna mogłaby być równie dobrze niezarejestrowaną spółką cywilną.
Krótko mówiąc: skoro spółki cywilne funkcjonują poza Rejestrem bez żadnego uszczerbku dla kogokolwiek, to spółki jawne też mogą. Więc powinny! Nareszcie dysponowalibyśmy w miarę prostą i łatwo dostosowywalną formą organizacyjną, by móc szybko i tanio tworzyć małe przedsiębiorstwa. A tego nasza gospodarka potrzebuje jak kania dżdżu.
Należy wspomnieć, że spółki cywilne mają obecnie obowiązek przekształcenia się w spółki jawne po przekroczeniu 800.000 euro rocznego obrotu - tyle ma osiedlowy sklep spożywczy. Oczywiście, bronią się przed tym rękami i nogami (istnieje kilka skutecznych uników), bo kto by chciał płacić horrendalnie wysokie opłaty w KRS, tracić czas na staniu w kolejkach i na wojowaniu z patologiczną biurokracją tam panującą? Moim zdaniem, po wyzwoleniu spółki jawnej z rejestracyjnej niewoli, spółki cywilne będą masowo przekształcać się w jawne, nawet bez wspomnianego przymusu, bo będzie im się to opłacać.
Wyciąg z tożsamości bankowej
Warto jeszcze przyjrzeć się aspektowi praktycznemu wpisu do KRS. Spółka tam wpisana nie musi pokazywać umowy spółki każdemu kontrahentowi czy urzędnikowi, ponieważ istnieje specjalny do tego celu dokument: wyciąg z Rejestru. Wyciąg zawiera wszystkie informacje, które kontrahent ma prawo znać, natomiast nie zawiera informacji, których wspólnicy nie chcieliby upubliczniać, np. o udziałach w zyskach lub o dziedziczeniu. Zwolnienie spółek jawnych z obowiązku rejestracji postawiłoby je w sytuacji spółek cywilnych: każdy żądałby umowy spółki do wglądu.
Widzę proste rozwiązanie problemu: niech banki wydają spółkom jawnym - swoim klientom - takie „wyciągi”. W firmowym dokumencie bank - wyłącznie na podstawie informacji pochodzących od wspólników i z umowy spółki - zaświadczy, od kiedy spółka istnieje, gdzie ma siedzibę, jak się nazywają i gdzie mieszkają wspólnicy (oraz czy mają małżonków i czy pozostają z nimi we wspólności majątkowej), ewentualnie jeszcze czy umowa spółki zawiera jakieś niestandardowe rozwiązania w kwestii jej reprezentowania lub prowadzenia jej spraw. Dzięki takiemu rozwiązaniu wspólnicy nie będą tracić czasu na bieganie co chwila do sądu po aktualny wyciąg z KRS, a ich kontrahenci uzyskają istotne informacje nt. spółki i wspólników bez oglądania umowy. We Francji taki dokument funkcjonuje pod nazwą „wyciąg z tożsamości bankowej” i jest wydawany za darmo, w kilku egzemplarzach, wraz z każdym wyciągiem bankowym. Dla banku zerowy koszt, dla klienta koniec kłopotów z Rejestrem.
Nie postuluję zmuszania banków ustawą, by wystawiali takie „metryczki” spółkom jawnym. Wystarczy zasugerować spółkom, by je o nie prosili. W krótkim czasie banki powszechnie wprowadzą taką usługę - w końcu to dla nich świetna reklama! I jeszcze będą się chwalić, że nie pobierają za nią dodatkowej opłaty. A jeżeli któryś jej nie wprowadzi, to zaryzykuje utratę części klientów. W ostateczności spółki same będą po prostu sporządzały „wyciągi z umowy spółki” do okazywania kontrahentom.
Naprawdę, bez KRS-u będzie nam dużo lżej. Zresztą KRS-owi bez nas też.
Jeżeli nie istnieje pojecie “udziału” w s.c. , to co z treścia art.869 kc. Jest tam co prawda zapis o wypowiedzeniu udziału, a nie o sprzedaży, ale czy na tej podstawie należy wnioskować ,że nie moge sprzedać udziału w s.c.
“Wypowiedzenie udziału”, o którym mowa w art. 869 kc, to po prostu wypowiedzenie umowy spółki; wyraz “udział” został tam (niefortunnie) użyty w znaczeniu czasownikowym, tzn. chodzi o wypowiedzenie “brania udziału” w spółce.