dodaj do listy      usuń z listy    
Broń zagranicznych banków, kto w Boga wierzy!

Data publikacji: Wednesday 15 March 2006

Furiacką napaść oszołomionych władzą polityków na Leszka Balcerowicza i Hannę Gronkiewicz-Waltz obserwuję z narastającą grozą. Nie tylko jako obywatel, bardziej nawet jako drobny przedsiębiorca.

Spośród steku nonsensów i kalumnii, które spadły na aktualnego i byłą prezes NBP, na pierwszy plan wybija się zarzut wpuszczenia na polski rynek bankowy zagranicznego kapitału, jak uważają oskarżyciele - w nadmiarze. Udział kapitału zagranicznego wśród polskich banków wynosi ok. 2/3. Dla porównania, w pozostałych państwach, które przystąpiły wraz z Polską do Unii Europejskiej, wskaźnik ten wynosi ponad 90%, i wszyscy są zadowoleni - ale nie ten argument jest dla nas najważniejszy.

Dla każdego drobnego przedsiębiorcy kluczowy problem to finansowanie: skąd „zmontować kasę” na remont lokalu, zakup towaru, surowców czy wyposażenia. Sami najczęściej nie mamy wolnej gotówki, więc musimy ją od kogoś pożyczać. W pierwszej połowie lat 90. sprawa była beznadziejna: wielkie, państwowe banki pożyczały (nawyk towarzyszy) wielkim, państwowym przedsiębiorstwom, ewentualnie państwu na pokrycie dziury budżetowej; małe, prywatne banki pożyczały wyłącznie firmom należącym do swoich właścicieli (zwykle na wieczność).

Minęła dekada i oto… żyjemy w innym świecie! Trzy lata temu obraziłem się na bank bodaj irlandzki, bo nie chciał zrezygnować z zabezpieczenia kredytu na moim samochodzie, i przeniosłem kredyt do banku - o ile mi wiadomo - holenderskiego, który takiego zabezpieczenia nie wymagał. Wcześniej sprawdziłem ofertę banku belgijskiego, ale coś mi nie do końca pasowało; i jeszcze włoskiego, ale był zbyt zbiurokratyzowany. Potem założyłem dodatkowe konto w banku chyba niemieckim, który zaproponował mi najlepsze finansowanie nieruchomości, zaś nowy samochód dostawczy sfinansował mi bank… irlandzki, który - zmuszony przez konkurencję - zdecydowanie poprawił produkty dla small businessu. Teraz grymaszę nad propozycjami banku podobno (nie sprawdzałem, co mnie to obchodzi) portugalskiego.

W ogóle nie wyobrażam sobie prowadzenia mojej małej firmy bez finansowania, które zapewniają mi zagraniczne banki. Wpuszczenie do polskiego systemu bankowego strumienia zagranicznego kapitału, choć niezbyt szerokiego, było dla setek tysięcy polskich drobnych przedsiębiorców - czyli dla polskiej gospodarki! - zbawieniem, za które panu Balcerowiczowi i pani Gronkiewicz-Waltz należy się nasze najwyższe uznanie. Za to banki, które pozostały państwowe, wciąż są najbardziej zbiurokratyzowane i najmniej przyjazne drobnym przedsiębiorcom - bo ich rolą jest służenie politykom jako źródło dobrze płatnych etatów. A co kilka lat okazuje się, że do jakiegoś banku musimy, jako podatnicy, dopłacać grube setki milionów, żeby go nie „oddać za bezcen w obce ręce”.

Zacytuję fragment mojego poradnika dla początkujących przedsiębiorców „Własna firma w czasach biurokracji”:
„W przedmiocie banku w ciągu ostatnich kilkunastu lat sytuacja drobnych przedsiębiorców poprawiła się diametralnie. Nie ma już podań o otwarcie rachunku (rozpatrywanych w ciągu dwóch tygodni), wielogodzinnych kolejek do kas, naburmuszonych pań w okienkach, przelewów wysyłanych pocztą, bezsensownych formularzy do wypełniania… Banki inwestują w nowoczesne systemy informatyczne, otwierają nowe oddziały na wyścigi, szkolą nieskażony PRL-em personel w miłym i sprawnym obsługiwaniu klientów, prześcigają się w promocjach.
Pozostaje Ci tylko wybrać. Co do zasady, polecam Ci któryś z młodych banków, powstałych w latach 90-tych, bo im później projektowane były procedury operacyjne banku, tym lepszej obsługi możesz się spodziewać.”

Reasumując: Balcerowicz musi zostać, Lepper musi siedzieć.

2 Comments do artykułu 'Broń zagranicznych banków, kto w Boga wierzy!'

  1.  
    Wednesday, 5 July 2006 | 10:47
     

    Hmm, trudny artykuł moim zdaniem…
    Każdy ma pewno jakieś tam zdanie na temat owego wątku, dosyć mocno ostanio eksponoanym w mediach, ale patrząc z perspektywy ludzi młodych, ambitnych, przedsiębiorczych i chcących cokolwiek działać - możliwośc dopuszczenia strumienia kapitału zagranicznego jest bardzo konieczne. Inni powiedzą, że w przypadku fuzji dwóch dużych banków w Poslce wiele ludzi straci prace, ale być może wielu zrozumie i pojmie, że czasy ” wiecznego etatu” bezpowrotnie minęły i zacznie tworzyć swoje własne, małe firmy. Jeśli oczywiście będą mieć na to chęci i dośc umiejętności..
    Moim zdaniem małe firmy mogą zmienić Polskę, ale tak jak zostało napisane w tym artykule - potrzeba im środków finansowych na inwestycje a co idzie za tym - rozwijanie się.
    Banki juz i tak bardzo zmieniły swoje podejście do klienta. Choć niektóre walczą o nowych klientów, a zapominają o tych, którzy są już z nimi kilka lat. Ta taki duży minus niektórych młodych banków. Coraz bardziej też rozumieją potrzeby młodych przedsiebiorców, bo ich właściciele często zaczynali z podobnymi kłopotami.. Jest w czym wybierac…Mbank, Multibank, Getin, WBK, ING…
    Pozdrawiam serdecznie
    Paweł

  2.  
    Wednesday, 5 July 2006 | 10:47
     

    Skoro już poruszyłeś temat fuzji BPH i Pekao, to chciałbym zwrócić uwagę na brak logiki w argumentacji polityków sprzeciwiających się temu połączeniu. Poseł Artur Zawisza z PiS, skądinąd nasz (drobnych przedsiębiorców) szczery zwolennik, zarzuca fuzji, że spowoduje ona z jednej strony wzrost cen usług bankowych (a co najmniej zahamuje ich spadek), a z drugiej strony konieczność zwolnienia kilku tysięcy ludzi z łączących się banków.
    Nie o to mi teraz chodzi, że pierwszy argument jest błędny (faktyczną przyczyną wysokich cen usług bankowych jest najwyższy w UE stopień funkcjonalnego analfabetyzmu Polaków - nieumiejętność korzystania z tanich usług; szerzej: bankier.pl), lecz o to, że jest sprzeczny z drugim. Aby obniżyć ceny i jednocześnie utrzymać zyski, banki muszą obniżyć koszty. Zwolnienie ludzi, choć niewątpliwie dla nich dotkliwe, jest właśnie obniżeniem kosztów - a to jest jednym z warunków obniżenia cen.
    Skoro więc ktoś domaga się od banków utrzymywania zbędnego personelu, to niech nie oczekuje, że obniżą ceny swoich usług. I odwrotnie: jeśli ktoś chce niższych cen, niech pozwoli spokojnie połączyć się BPH i Pekao.

Leave a comment

(required)

(required)


Informacje dla komentujących

Koniec wiersza lub akapitu jest wprowadzany automatycznie.

Adres e-mail nie jest nigdy publikowany.

W celu wyróżnienia czcionki lub wstawienia łącza (linku) można używać przycisków.


RSS feed for comments on this post